środa, 6 kwietnia 2011

Jak to jest po polsku?

To teraz pośmiejmy się z drugiej strony. M uczy się polskiego i często mnie o różne rzeczy pyta. Sama zresztą zaczęłam go ostatnio lekko profesjonalniej uczyć, przygotowując teksty i ćwiczenia. Ale nie o tym.

Sytuacja nr 1.
M jest w pracy, stęsknił się, więc wysłał SMSa. Pięknego, romantycznego i w ogóle tylko go za to wyściskać. Na samym końcu postanowił zrobić mi większą przyjemność i napisał po polsku. Z tym że nie do końca to, co miał na myśli...
Kocham tszy!

Potem się śmialiśmy, że wysłał to trzem dziewczynom naraz.

Sytuacja nr 2. Bardziej romantyczna, tak że trudno o romantyczniejszą. M pyta, jak po polsku będzie "moja królowa". Powiedziałam mu. Minęła krótka chwila, patrzymy sobie w oczy, z pasją, z pożądaniem, z miłością... I padają słowa:
MOJA KROWA!

Nie muszę chyba mówić, że popłakałam się ze śmiechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz